Jak donoszą media, miasto Gdańsk przestało być bezkarne w niszczeniu drzew przy inwestycjach. Za brak inwentaryzacji drzew przed robotami budowlanymi, zlekceważenie ekspertyzy dendrologicznej, wskazującej, że prace zaplanowano w sposób szkodliwy dla drzew i w efekcie doszło do ich poważnych uszkodzeń została naliczona przez Urząd Marszałkowski kara 140 tys. zł. Do nieprawidłowości doszło mimo nadzorowania robót przez 6 inspektorów zatrudnionych przez urząd miasta. Urząd mimo zatwierdzenia projektu kolidującego z drzewami usiłuje zrzucić winę na wykonawcę, którego pracownik dokonał uszkodzeń koparką.
Czytaj dalej →Co dalej z naszym raportem
Społeczny raport Zieleń w procesie rewitalizacji Łodzi opublikowany i rozchodzi się po świecie. Autorzy nie osiadają na laurach – raport powstał przecież, by zmienić traktowanie zieleni przy planowaniu i realizacji gminnych programów rewitalizacji.
Czytaj dalej →Co nas zaskoczyło na naszych obszarach. Cz. 2
Poprosiłam społecznych audytorów o krótkie oceny, co ich najbardziej zaskoczyło, ucieszyło albo zmartwiło podczas badania ich obszarów. Mamy kolejne refleksje 🙂
Obszar nr 7. W pracy nad rozdziałem raportu najbardziej zaskoczyło mnie, że rewitalizacja terenów zieleni może prowadzić do znacznego pogorszenia jej kondycji. Maleńkie obszary – Skwer KOR i park kieszonkowy przy Legionów 65 straciły łącznie 50m² powierzchni koron drzew i 267m² powierzchni biologicznie czynnej.

Najbardziej zdenerwował (choć to eufemizm) sposób potraktowania dojrzałych drzew podczas
przebudowy ulic. Nie widzę uzasadnienia dla wycięcia okazałej robinii – jedynego drzewa rosnącego w ulicy Legionów przed przebudową.

Nie znajduję też usprawiedliwienia dla uszkodzenia korzeni szpalerów ponad stuletnich klonów w ulicy Cmentarnej. Z zażenowaniem słucham argumentacji, że „nie można było skontrolować wszystkiego”, jeśli po wykonaniu głębokiego korytowania przy pniach oglądaliśmy odsłonięte korzenie przez co najmniej 10 miesięcy.







Cieszy wprowadzenie nasadzeń przyulicznych na Legionów, dzięki licznym drzewom i krzewom
poprawiła się estetyka i komfort zwłaszcza dla pieszych. Na plus rezygnacja z agrowłókniny w pasach zieleni.

– aut. Katarzyna Ronert-Śliwkiewicz (więcej o obszarze nr 7 w raporcie Zieleń w procesie rewitalizacji Łodzi, s. 195-…)
Obszar nr 2. Czy może coś jeszcze w naszym mieście zaskoczyć? Ale jeśli już to, brak koordynacji w planowaniu remontów i inwestycji. Patrz tunel PKP i wcześniejsze remonty ulic Sienkiewicza i Traugutta, a na nich nowe nasadzenia. Oby przetrwały! Zdenerwował… całkowity brak nadzoru nad tzw. pracami zanikowymi, w tym głownie uszkodzenia systemów korzeniowych drzew. Nikt tego nie kontroluje.


– aut. Marek Kubacki (więcej o obszarze nr 2 w raporcie s. 81-…)
Z premiery raportu – co robi ministerstwo
Podczas długiej dyskusji panelowej przedstawicielka Ministerstwa Klimatu i Środowiska – p. Małgorzata Marczewska – uchyliła rąbka tajemnicy nt. planowanych zmian w Ustawie o ochronie przyrody.
Czytaj dalej →Co nas zaskoczyło na naszych obszarach. Cz. 1
Poprosiłam społecznych audytorów o krótkie oceny, co ich najbardziej zaskoczyło, ucieszyło albo zmartwiło podczas badania ich obszarów.
Obszar nr 1. W wynikach raportu zaskoczył mnie spadek powierzchni biologicznie czynnej na terenach zieleni, na których dokonano prac rewitalizacyjnych, wzrost nastąpił głównie na ulicach i podwórkach z programu rewitalizacji. Również to, że przy inwestycjach miejskich poza programem rewitalizacji posadzono tylko 1 drzewo. To, że przy inwestycjach prywatnych nie posadzono żadnego drzewa, mnie nie zaskoczyło, ale jednak zasmuciło.
Czytaj dalej →Samorząd ratuje aleję :)
Niewielka gmina Michałowice w powiecie pruszkowskim (16 tys. mieszkańców, 13 miejscowości) planuje przebudowę jednej z najruchliwszych dróg – wiodącej w kierunku Warszawy, rozdzielając dla bezpieczeństwa ruch samochodowy i rowerowy. Nie robi tego jednak standardowo – wskazując projektantowi wycięcie w pień piękną aleję kasztanowców by poszerzyć pasy ruchu.

Gmina nabyła zawczasu działkę wiodącą obok zachodniego szpaleru Alei Kasztanowej i to tam ma być zlokalizowana nowa jezdnia. Nowa droga pobiegnie po stronie zachodniej szpaleru drzew. W śladzie obecnej drogi pozostaną zaś, oddzielone od siebie, droga rowerowa i ciąg pieszy. Gminie bardzo zależy by zachować te piękne drzewa i zadbała o to, by mimo ich lokalizacji tuż przy asfalcie, nie stanowiły zagrożenia dla kierujących. Spójrzcie, jak oznakowano każdy kasztanowiec – i jak delikatnie ustawiono znaki.
Cieszy, że coraz więcej jest przykładów szacunku dla przyrody także w mniejszych miejscowościach. Z przyjemnością odnotowuję kolejną dobrą praktykę, licząc jednocześnie, że eksperci z pobliskiej SGGW (Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego) doradzą pani wójt, jak przeprowadzić inwestycję bez uszkodzenia zieleni wysokiej.
Nie zawsze przycinka szkodzi
Niedawno na profilu Mapy Drzew Łodzi pojawił się alarmujący post o masywnej przycince dorodnej topoli białej o obwodzie 320 cm i wysokości 22 m (ID 1487 https://mapadrzewlodzi.pl/). Drzewo rośnie przy ul. Zgierskiej przy skrzyżowaniu z ul. Adwokacką, przy budynku z siedzibą banku.
Cyt. z profilu: „Topole białe to rodzime drzewa, w naturze najczęściej są elementem krajobrazu łęgowego, czyli wilgotnych, nadrzecznych łąk i zarośli. Rozsiewają się dość łatwo na gruzowiskach i nieużytkach, ale na długoletnich stanowiskach preferują żyzne, wilgotne gleby. Jest to bardzo efektowne drzewo, mocny akcent w miejskim krajobrazie, a tak duże okazy jak topola ze Zgierskiej powinny być oczkiem w głowie zarządcy.”


Koronę drzewa znacznie obniżono – do kilkunastu metrów, wykonano też duże cięcia po jej obwodzie. Szacując po zmniejszeniu korony i masie liściowej usuniętych gałęzi przycinka przekroczyła 30%, dopuszczalne ustawowo. Tak duża przycinka oburzyła społecznych inwentaryzatorów i mieszkańców. Nie wynikała z wymogów cięć technicznych – skrajnia chodnika wynosi 2,5 m, skrajnia jezdni – do 5 m.
Jakie są skutki takich cięć dla drzewa? (z profilu Mapy)
1. Podniesiono środek ciężkości korony drzewa, przez co będzie bardziej podatne na podmuchy wiatru,
2. Zwiększono liczbę ran w koronie, a każda rana to otwarte wrota do infekcji skutkujących chorobami,
3. Cięcia konarów o tak dużej średnicy sprowokują drzewo do wypuszczenia w tych miejscach odrostów (reiteratów), które za kilka lat będą bardziej podatne na wyłamanie, niż ucięty konar.
Okazuje się jednak, że w tym przypadku tak duża redukcja zdaniem eksperta, dendrologa Bartłomieja Króla, była uzasadniona. Drzewo miało bowiem być usunięte ze względu na wybiegnięte (znacznie wydłużone) konary wychylenie nad ciąg pieszy i budynek, co przy podwójnym pniu i dużej wysokości mocno zwiększało ryzyko wyłamania. „To całkiem dobrze zrobiona redukcja obwodowa drzewa. Zrobiona w dobrym okresie. […] Drzewo jest zachowane i nic mu nie będzie.”
Z ciekawości, w jaki sposób badano stan drzewa, czy były to jedynie oględziny na oko, z poziomu ziemi, czy też wykonywano testy obciążeniowe lub kontrolę w koronie, wystąpiłam o uzasadnienie tak dużej redukcji korony. Działka jest bowiem częściowo własnością gminy, a częściowo użytkownika wieczystego, ciekawe, czy w takim przypadku gmina otrzymuje w ogóle informacje o pracach przy drzewach. W wielu miastach, m. in. Warszawie, takie badanie byłoby oczywiste.
Nasi paneliści – p. Veranika Stopczyk (MKiŚ)
Miło nam ogłosić, że premiera raportu objęta została patronatem honorowym Ministerstwo Klimatu i Środowiska. Ale to nie koniec dobrych informacji – będzie okazja zapytania o plany zwiększenia ochrony drzew w krajowych przepisach!
W dyskusji panelowej udział z ramienia Ministerstwa weźmie p. Veranika Stopczyk – dr inż. w dziedzinie nauk rolniczych w dyscyplinie ochrona i kształtowanie środowiska, specjalność chemia środowiska.

Od 10 lat pracuje w Ministerstwie Klimatu i Środowiska, obecnie zajmuje się legislacją, analizą danych oraz współpracą z samorządami i jednostkami naukowymi w zakresie adaptacji do zmian klimatu. Członek Zespołu do spraw zapewnienia ochrony drzew i krzewów, którego głównym celem było wypracowanie założeń aktów prawnych ustanawiających zasady wzmocnienia ochrony drzew i krzewów.
Liczymy na ciekawe informacje!
Przeciąganie liny w rządzie
Wśród 100 Konkretów na 100 dni rządu (obietnic programowych) znajdziemy kilka punktów bliskich sercu każdego wielbiciela przyrody:
14. Wyłączymy najcenniejsze przyrodniczo obszary lasów z wycinki i przeznaczymy je tylko na funkcje przyrodnicze i społeczne.
15. Zatrzymamy niekontrolowany wywóz nieprzetworzonego drewna z Polski. Surowiec z polskich lasów powinien służyć przede wszystkim polskim przetwórcom.
51. Zapewnimy społeczny nadzór nad lasami i możliwość zaskarżania planów urządzenia lasu do sądu.
52. Rozliczymy partyjnych namiestników PiS za prowadzoną przez ostatnie 8 lat rabunkową gospodarkę leśną.
I najważniejszy punkt miejski:
57. Skończymy z wycinką drzew w miastach i zapewnimy ochronę bioróżnorodności na terenach miejskich. Wprowadzimy instytucje „miejskiego ogrodnika”, odpowiedzialnego za parki, nowe nasadzenia i użytki ekologiczne.
„W Ministerstwie Klimatu i Środowiska prowadzona jest analiza potencjalnych rozwiązań prawnych w zakresie procedur jednostek samorządu terytorialnego dot. wycinki drzew i kompensacji. Prowadzone są prace nad projektem ustawy o zmianie ustawy Prawo Ochrony Środowiska i niektórych innych ustaw. Równocześnie rozpoczął się proces dofinansowania projektów dot. odbetonowania i zazielenienia terenów miejskich. W Ministerstwie Klimatu i Środowiska opracowano zestaw wskaźników monitorujących zieloną transformację miast i poziom odporności na zmiany klimatu. Prowadzone są analizy potencjalnych rozwiązań prawnych oraz możliwości finansowania przez jednostki samorządu terytorialnego instytucji „miejskiego ogrodnika”. Prowadzona jest analiza europejskiego rozporządzenia „Nature Restoration Law”, pod kątem europejskiego wsparcia.|
I rzeczywiście Ministerstwo Klimatu i Środowiska pracuje nad zmianami, i to razem z ngo i ekspertami inicjatywy „Dajmy drzewom prawo”. Ale równocześnie jak królik z kapelusza wyskakują deregulacyjne pomysły (projekt UDER32). A to skrócenia czasu na oględziny drzew przy trybie lex Szyszko – w ostatnich dniach negatywnie zaopiniowane przez resort wiceministra Dorożały, a to poluzowania ochrony drzew pomnikowych (również sprzeciw), a to – ostatnio – włączenia do lex Szyszko drzew w najcenniejszych, objętych rejestrem zabytków obszarach – zabytkowych alejach prowadzących do dawnych dworów, zadrzewień w zabytkowych parkach, drzew na terenie pomników historii… To ostatnie za pośrednictwem Ministerstwa Rozwoju i Technologii, gmerającego w ustawie o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami, więc pozornie niesprzecznie z obietnicami.
Kolejnym zagrożeniem ze strony zespołu deregulacyjnego jest propozycja odebrania organizacjom pozarządowym, uczestniczącym w postępowaniach na prawach strony, prawa do skargi kasacyjnej przed wojewódzkimi sądami administracyjnymi. Proponowany art. 173 par. 3 Prawa o postępowaniu przed sądami administracyjnymi w brzmieniu „„§ 3 Skarga kasacyjna nie przysługuje organizacji społecznej biorącej udział w postępowaniu sądowym w charakterze uczestnika na prawach strony” nie tylko ogranicza prawo do sądu (Art. 45 Konstytucji RP) i postępowania co najmniej dwuinstancyjnego (Art. 176), jest sprzeczny z Konwencją z Aarhus i unijnymi dyrektywami m. in. o ocenach oddziaływania na środowisko, ale też pozbawia społeczności lokalne i obywateli broniących środowiska, wsparcia ngo i ich ekspertów stających na straży interesu społecznego, często jako ostatnia deska ratunku. Co gorsza, organizacje na tyle „przeszkadzają inwestycjom”, że pierwotnie planowano w ogóle pozbawić je prawa do składania skarg. Zespół ds. deregulacji planuje też zmiany w procedurach ocen oddziaływania na środowisko i ma to być kolejna procedura z „milczącą zgodą organu” po określonym terminie – do opracowania nowelizacji zaproszono przedsiębiorców, a pominięto organizacje prośrodowiskowe…
Jak to możliwe, że w ustawach mających chronić przyrodę, środowisko i elementy przyrodnicze zabytków, grzebią niepowołane do tego ministerstwa?
Autorzy pomysłów deregulacji nie są ujawniani, nie są też jawne analizy ich skutków. Proces jest więc nieprzejrzysty. Projekty upraszczania przepisów przygotowuje, głównie na podstawie propozycji zespołu Rafała Brzoski, „zespół ds. koordynacji procesu deregulacyjnego, wdrażającego deregulację” w KPRM i to on wskazuje resort odpowiedzialny za ich przeprowadzenie przez proces legislacyjny. Projekty trafiają często do ministerstw, mających na celu nie ochronę przyrody, lecz usprawnienie wydawania pozwoleń na inwestycje – nie są to resorty zdolne merytorycznie i formalnie do oceny skutków środowiskowych wprowadzanych nowelizacji. Ministerstwo merytoryczne otrzymuje dopiero gotowe propozycje do zaopiniowania. Jest oczywiste, że deregulacja nie ma na celu usprawnienia ratowania drzew, wód – wręcz przeciwnie, firmom ma być łatwiej ingerować w otoczenie przyrodnicze.
Tym bardziej należy docenić konsekwentne sprzeciwy Ministerstwa Klimatu i Środowiska wobec prób demontażu i tak dziurawej jak sito ochrony przyrody i środowiska.
Wprowadzenie w Polsce realnej i efektywnej ochrony drzew będzie w takich okolicznościach bardzo trudne. Drzewa są bowiem traktowane w decyzjach politycznych głównie jako przeszkoda do nieskrępowanego dysponowania własnością i maksymalizacji zysków z korzystania z prawa własności i swobody działalności gospodarczej. Mamy obecnie do czynienia z sytuacją, gdy jeden resort chce chronić, inne sprawnie pozbywać się drzew. A te głosu nie mają, to my musimy być ich głosem.
Ocalmy Młynówkę, Ner i Górkę Charbicką
Otrzymaliśmy prośbę o wsparcie mieszkanek i mieszkańców miasta i gminy Lutomiersk. Krajowa Administracja Skarbowa zamierza przeprowadzić ogromną inwestycję w pięknej Dolinie Neru, która wg audytu krajobrazowego powinna stać się obszarem chronionego krajobrazu.
Co wymyśliła sobie KAS? W Charbicach Górnych, na stoku wzgórza wśród lasów, 100 m od rzeki Młynówka i 190 od rzeki Ner ma powstać Centralny Magazyn Depozytowy o długości pół kilometra i wysokości 20 m. Tuż przy rzece tak czystej, że żyją w niej raki ma być zlokalizowane składowisko produktów ropopochodnych na 2,2 milionów litrów łatwopalnych i toksycznych substancji) przy lesie, parking na 100 ciężarówek (m.in. cystern) w pobliżu rzek oraz zgniatarka o długości ok. 6 metrów. Skutki zanieczyszczeń są łatwe do przewidzenia.
Dojazd do magazynu ma się odbywać jest wąską, krętą drogą bez chodników i poboczy, ze starymi drzewami w skrajni. Drogą tą wędrują uczniowie pobliskiej szkoły, przecinają ją korytarze wędrówek zwierząt. KAS nie zamierza przebudowywać tej drogi, by przywrócić bezpieczeństwo będzie musiała zbudować ją mała, niezasobna gmina – czyli bez wykupu gruntów i kosztem drzew.

Dodatkowo inwestycja zaprzepaści prawdopodobnie ostatecznie szanse na odnowienie klasycystycznego dworu z 1830 r. – przy inwestycjach w tego typu nieruchomości otoczenie jest bardzo ważne, a hala miałaby stanąć praktycznie naprzeciwko zabytku.

Inwestycja nie ma jeszcze wszystkich koniecznych decyzji środowiskowych, instytucja jest jednak bardzo zmotywowana by ją zrealizować. Potrzebne jest nasze wsparcie, by wpływ inwestycji na środowisko i bezpieczeństwo na drogach były rzetelnie zbadane, a decyzja szanowała ludzi i przyrodę. Władze gminy prawdopodobnie nie wesprą protestujących, licząc na zwiększenie dochodów z podatku od nieruchomości i na niskopłatne miejsca pracy w magazynie. Mieszkańcy niewielkich miejscowości bardzo często przegrywają z rozpędzoną machiną inwestycyjną.
Link do petycji Ocalmy rzekę Ner i Górkę Charbicką! >>
Protestujący przygotowali też stronę pokazującą obecny stan miejscowości i przyrody. Ocalmy rzekę Młynówkę, Ner i Górkę Charbicką >>
Pomożecie?

