W Białymstoku przy ul. Młynowej 29 rośnie sobie na gminnym terenie, w kępie innych dorodnych drzew, dąb szypułkowy spełniający kryteria pomnika przyrody. Tuż obok znajduje się dawny teren cmentarza żydowskiego, gdzie natrafia się na ludzkie szczątki – teren pełnił rolę zieleńca. Białostocczanie w 2022 r. wiedząc o planach sprzedaży południowej części „cmentarnej” prosili władze miasta o utworzenie na całym tym terenie formalnego terenu zieleni, a chcąc dodatkowo zabezpieczyć dąb szypułkowy wystąpili w 2022 r. o objęcie go ochroną pomnikową – wniosek do rady gminy podpisało 450 osób. Mieszkańcy sami zgromadzili wymagane ekspertyzy i przekazali je miastu. (A wydawałoby się, że to sama gmina jako organ odpowiedzialny za ochronę przyrody powinna szukać jej cennych tworów i inicjować ich ochronę…).

Radni bezrefleksyjnie mimo postulatów mieszkańców natychmiast sprzedali działki na południe od dębu deweloperowi. Do kasy miasta wpłynęła niebagatelna kwota – 17 mln złotych. Przy takim wydatku było oczywiste, że nabywca działek – firma Apartamenty Rogowski – będzie chciał wykorzystać maksymalnie ich powierzchnię. I tak się stało.

A co z dębem? Radni dopiero w 2023 uznali dąb za drzewo objęte ochroną, wrzucając je do zbiorczej uchwały (weszła w życie 5 stycznia 2024). Dało to inwestorowi czas na beztroskie planowanie budowy, jakby z przepisów chroniących drzewa istniał tylko przepis Kodeksu postępowania cywilnego, pozwalający przyciąć i zachować sobie gałęzie drzewa przechodzące z działki sąsiada. Co więcej, wojewoda 19 stycznie korzystnie dla dewelopera uchylił uchwałę o ochronie pomnikowej. Dąb był więc pomnikiem tylko dwa tygodnie… Czemu? Uznał, że uchwała dla całej puli drzew nie precyzowała „szczególnych celów ochrony” i nie przeprowadzono konsultacji społecznych.
Art. 44 Ustawy o ochronie przyrody mówi co prawda o szczegółowych celach ochrony określonych w uchwale powołującej pomnik, ale z samego charakteru obiektu wynika, że celem jest jego zachowanie w stanie nienaruszonym. Co ciekawe, w żadnym punkcie Ustawa nie wymaga przeprowadzenia konsultacji społecznych, a zarzut, że pojedyncze drzewo na terenie gminy „ma istotny wpływ na funkcjonowanie społeczności lokalnej” jest dziwnie naciągane. Ba, czy petycji nie można uznać za wyraz woli mieszkańców? Również władze miejskie zlekceważyły sprawę i mimo świadomości zagrożenia i kolejnej petycji podpisanej przez 440 białostocczanek i białostocczan nie przygotowały poprawionej uchwały.
W grudniu 2024 r. prezydent miasta wydał pozwolenie na budowę, zatwierdzając jednocześnie projekt zagospodarowania terenu. Życzliwie zezwolił przy tym na odstępstwo od warunków dot. odległości nowego budynku od sąsiedniej działki, jakby nie było tam niczego cennego. A przecież urzędnicy doskonale wiedzieli o cennych drzewach – tworach przyrody i majątku miasta! Nie powołał przy tym rzeczoznawcy – dendrologa, uznając, że jego pracownicy mają kompetencje do orzekania, czy budowa zaszkodzi drzewu. Nawet średnio rozgarnięta osoba zorientowałaby się, że dosunięcie inwestycji do drzewa tak cennego dla mieszkańców poskutkuje jego przycięciem lub uszkodzeniem. Skoro wojewoda nie podważał zasadności objęcia dębu ochroną, powołał się jedynie na kwestie formalne, miejski urzędnik powinien dochować staranności by zapobiec pozbawieniu drzewa walorów pomnikowych. Powinien uzyskać ekspertyzę, ba, czy coś by się stało, gdyby dał znać radnym albo prezydentowi „szykuje się coś złego, ochrońmy to drzewo!’
Inwestor zrobił swoje – doszło do przycinki przekraczającej ustawowo dopuszczalny zakres 30% korony. Ponieważ okaz znajdował się na terenie Puszczy Knyszyńskiej, zarząd parku nałożył na inwestora karę pieniężną. Równolegle wkurzeni mieszkańcy wspierani przez Federację Arborystów Polskich zgłosili do Najwyższej Izby Kontroli wniosek o zbadanie, czy decyzja wojewody była zgodna z prawem i do prokuratury sprawę życzliwego dla inwestora a szkodzącemu przyrodzie pozwolenia na budowę. Prokuratura Regionalna w Białymstoku zgłosiła udział w postępowaniu o naliczeniu kary za redukcję korony, skierowała skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Białymstoku na decyzję zatwierdzającą projekt zagospodarowania terenu oraz projekt architektoniczno-budowlany i udzielającą pozwolenia na budowę. Ale nie tylko – Prokurator Regionalny w Białymstoku, wniósł o wstrzymanie wykonania przez Sąd zaskarżonej decyzji Prezydenta Miasta Białegostoku – czyli wstrzymanie budowy!
Mam nadzieję, że WSA dopatrzy się nierzetelności postępowania białostockiego urzędu i stanie po stronie przyrody. Dałoby to szansę na kolejne tego typu skargi – w Łodzi nie zabrakłoby spraw wartych analizy sądu. Jeśli chcecie skutecznie złożyć taką skargę, doradzam pomoc prawnika lub doświadczonego ngo.
Dla ciekawych – treść komunikatu Prokuratury Regionalnej w Białymstoku >>
