Aleje drzew przydrożnych pojawiły się na polskich terenach wraz z rozbudową sieci dróg za czasów Fryderyka Wielkiego, który wydał edykt nakazujący obsadzanie traktów drzewami. Miało to chronić podróżnych przed deszczami, śnieżycą, słońcem. Często były to drzewa owocowe, uznawano bowiem, że skoro jest obowiązek sadzenia, to dobrze byłoby mieć dodatkowe pożytki z takiego wydatku – z kwitnienia korzystali pszczelarze, a owoce można było sprzedawać lub uzupełnić ubogą dietę biedniejszych mieszkańców czy przemieszczającego się wojska. Gdy jednak upowszechniły się pojazdy spalinowe argument o spożywaniu owoców upadł ze względu na zanieczyszczenia, a szpalery padały ofiarami „poprawy bezpieczeństwa” i „wyczekanych inwestycji”. Dziś są to niedobitki, spotykane czasem przy wiejskich drogach.
Czytaj dalej →Partyzanckie drzewa
Post Mariusza Wilczyńskiego na profilu Nasz Księży Młyn – Grupa Sąsiedzka uświadomił mi, jak często w naszym mieście spotykamy niewielkie sadzonki drzew przy ulicach, najprawdopodobniej posadzone w miejscach zapomnianych przez Zarząd Zieleni Miejskiej, miejskie jednostki inwestycyjne (a coraz więcej ich). A często w miejscach, gdzie tylko rękoma mieszkańców drzewa mogą się pojawić – np. w miejscach, gdzie „kiedyś, nie wiadomo kiedy” będzie remont albo w pobliżu podziemnych instalacji.
Czytaj dalej →Łódź buduje
Władze miasta ogłosiły w mediach wielką akcję budowy mieszkań na Starych Bałutach. Przedsięwzięcie zostało opisane jako cześć programu rewitalizacji. W miejscach po wyburzeniach miejskich kamienic skrajnie zaniedbanych ma powstać nawet 300 nowych mieszkań, część z nich będą to mieszkania komunalne. Miasto będzie je budować we współpracy z WTBS ze wsparciem z Funduszu Dopłat BGK. Ponieważ tam, gdzie rudery, najczęściej rosną też dojrzałe drzewa, postanowiłam przyjrzeć się wskazanym przez urzędników adresom pod tym kątem. Nie było zaskoczenia – drzewa tam jeszcze są. Niestety nie znam jednego z adresów – nie wiem, działka o jakim numerze ma zostać zabudowana przy ul. Okopowej.
Czytaj dalej →Czy wycinka w ogrodzie to przywrócenie do użytkowania rolnego
W jednej z gmin właściciel działki o funkcji rolnej wg ewidencji gruntów otrzymał decyzję o warunkach zabudowy dla domu jednorodzinnego, zbudował go, po czym wyciął drzewa. Jest to nagminna i często uchodząca płazem praktyka czyszczenia całej działki budowlanej np. przed sprzedażą lub by urząd „nie czepiał się” skali wycinki nieadekwatnej do potrzeb wynikających z budowy. I głupia, bo jeśli na działce nie jest prowadzona działalnośc gospodarcza, to można ją ogołocić na podstawie zgłoszenia…
Wójt wysłał urzędników na kontrolę i naliczył za wycięcie drzew bez zezwolenia 100 tysięcy kary. Ukarany odwoływał się do sądu ws. kary, powołując się na przepis Art. 83f. ust. 4 Ustawy o ochronie przyrody, pozwalający usunąć drzewa bez zezwolenia w ramach tzw. przywrócenia gruntów nieużytkowanych do użytkowania rolniczego. Na marginesie – jest to przepis powodujący ogromne szkody w drzewach śródpolnych i przy rowach przydrożnych.
Określenie „przywrócenie” w wielu dyskusyjnych sprawach jest kluczowe, bo definiuje, że nie można przywrócić pola tam, gdzie go nigdy nie było – tu akurat w momencie tworzenia ewidencji gruntów była prowadzona działalność rolna. Sprawa trafiła w końcu do Naczelnego Sądu Administracyjnego. Kara została utrzymana. Dlaczego, skoro działka jest użytkiem rolnym?
Sędziowie WSA i NSA uznali, że skoro działka jest zabudowana domem mieszkalnym, otoczona zabudową mieszkaniową, a w Studium na terenach dominuje funkcja zabudowy jednorodzinnej, to trudno mówić o prowadzeniu na niej działalności rolnej. Uznali więc, że faktycznym celem usunięcia drzew nie było przywrócenie do użytkowania w formie sprzed lat, gdy była tworzona ewidencja gruntów. Postawili więc cel przeprowadzonych czynności wycinki nad funkcją z ewidencji gruntów. Pytanie, czemu ewidencja mimo wydania decyzji o warunkach zabudowy i zrealizowanego pozwolenia na budowę oraz zmiany funkcji gruntów w Studium nie została zaktualizowana. Jest tu nieżyciowy przepis, dający urzędnikom glejt do braku aktualizacji tego dokumentu i uzależnianie jej od zgłoszenia od właściciela gruntów.

Jeśli więc Wasz sąsiad z willi obok dokona rzezi drzew w ogrodzie bez zezwolenia ani zgłoszenia, powołując się na przywracanie użytkowania rolnego, możecie śmiało w zgłoszeniu wniosku o kontrolę i naliczenie kar za niezgodne z przepisami usunięcie drzew powołać się na wyrok NSA z 4 lutego 2025 r., sygn. akt III OSK 1680/24
Wpis na bazie artykułu Prawo.pl
Drzewa owocowe a tereny zieleni
Przy ul. Olsztyńskiej 18, na ogrodzonym terenie należącym do spółdzielni wycięto dziś piękną, dorodną jabłoń purpurową o obwodzie ponad 110 cm, wysokości ok. 8 m. Drzewo było w trakcie kwitnienia i widok powalonej na ziemię ukwieconej korony oburzył kilka osób zgłaszających wycinkę Społecznym Opiekunom Drzew. I powinien oburzyć, bo to duża strata dla okolicy i dla przyrody. W Ekoportalu nie znalazłam zezwolenia na usunięcie drzewa – pytanie, czy było ono konieczne.

Park na Lublinku – sprawdzamy
I mamy kolejną odsłonę walki o przyrodę na Lublinku. Tamtejsza społeczność i obrońcy zieleni już drugi rok nie mają spokoju. Działo się w marcu 2023 >>, gdy na prywatnej działce doszło do wycinki lasu i okoliczna społeczność dostrzegła, że tuż obok ma powstać hub logistyczny. Potem w czerwcu 2023 >> gdy rozpoczęły się negocjacje, by ochronić jak najwięcej naturalnych terenów przez zabudową przemysłowo-usługową. W sierpniu 2023 radni odrzucili projekt „nieswojego” radnego o ustanowieniu parku, by w styczniu 2024 przyjąć już „swoją” uchwałę Nr LXXXVI/2588/24 o ustanowieniu parku i zobowiązaniu prezydentki do powiększenia lasu na Lublinku.
Czytaj dalej →Świadkowie trudnej historii
Red. Szymon Iwanowski na podst. analiz Tomasza Bedyka
Od trzech lat, inwentaryzując łódzkie drzewa, regularnie pytani jesteśmy, czy na terenie łódzkiego getta przetrwały do dziś jakieś drzewa, czy jesteśmy je w stanie wskazać. Panuje bowiem silne, uzasadnione dotychczas przekonanie, że w nieludzkim czasie czterech i pół roku trwania getta wszystkie zostały wycięte na opał, nie ostało się żadne. Czasem ktoś zapyta, czy może chociaż jakaś stara owocówka w dawnym ogrodzie gdzieś nie przetrwała.
Czytaj dalej →Pasaż do modernizacji, co z drzewami?
Biuro ds. Rewitalizacji i Mieszkalnictwa ogłosiło w tym tygodniu przekazanie wykonawcy do modernizacji pasażu im. Anny Rynkowskiej i i skweru im. Lecha Kunki (dla osób nieznających tego obszaru – to pasy zieleni publicznej od al. Kościuszki przed nr. 75 do ul. Gdańskiej).

Jak nie robić rewitalizacji
Zieleń wysoka w śródmiejskich kwartałach to coraz częściej rodzynek, choć jeszcze kilkanaście lat temu było ją widać w większości podwórek. Śródmiejskie przedszkola mają dużo mniejsze ogródki niż placówki na osiedlach, a przecież każdy rodzic chciałby, by jego maluch mógł w ciepłych miesiącach bawić się z rówieśnikami wśród drzew i śpiewu ptaków.
Czytaj dalej →Przycinka przy Kilińskiego
Podczas audytu Ogrodów Sukienniczych do naszego raportu o wpływie rewitalizacji na zieleń zwróciłam uwagę na sporo działek bez frontowego budynku, na miejscu którego urosły dorodne drzewa. Zastanawiałam się, co zrobić, by w trakcie rewitalizacji te zielone miejsca nie znikały. Jednym z nich jest działka przy ul. Kilińskiego 34 o skomplikowanym stanie prawnym (własność Gminy Łódź, prywatna i użytkowanie wieczyste) i działka obok, pod numerem 32.
Czytaj dalej →