Dobre praktyki/złe uczynki, Warto wiedzieć

Gdańsk dostał po kieszeni

Uszkodzone drzewa przy ul. Rewolucji 1905 R. w Łodzi. Fot. własna

Jak donoszą media, miasto Gdańsk przestało być bezkarne w niszczeniu drzew przy inwestycjach. Za brak inwentaryzacji drzew przed robotami budowlanymi, zlekceważenie ekspertyzy dendrologicznej, wskazującej, że prace zaplanowano w sposób szkodliwy dla drzew i w efekcie doszło do ich poważnych uszkodzeń została naliczona przez Urząd Marszałkowski kara 140 tys. zł. Do nieprawidłowości doszło mimo nadzorowania robót przez 6 inspektorów zatrudnionych przez urząd miasta. Urząd mimo zatwierdzenia projektu kolidującego z drzewami usiłuje zrzucić winę na wykonawcę, którego pracownik dokonał uszkodzeń koparką.

Czytaj dalej →
Warto wiedzieć

Świadkowie trudnej historii

Red. Szymon Iwanowski na podst. analiz Tomasza Bedyka

Od trzech lat, inwentaryzując łódzkie drzewa, regularnie pytani jesteśmy, czy na terenie łódzkiego getta przetrwały do dziś jakieś drzewa, czy jesteśmy je w stanie wskazać. Panuje bowiem silne, uzasadnione dotychczas przekonanie, że w nieludzkim czasie czterech i pół roku trwania getta wszystkie zostały wycięte na opał, nie ostało się żadne. Czasem ktoś zapyta, czy może chociaż jakaś stara owocówka w dawnym ogrodzie gdzieś nie przetrwała.

Czytaj dalej →
Co w drzewach piszczy

Wyszczerbiona pomnikowa aleja

Gmina Złoty Potok k. Częstochowy ma kilka skarbów, w tym pałac Raczyńskich i dworek, w którym bywał u rodziców Zygmunt Krasiński. Wokół Rezerwat Parkowe ze stawami i źródłami rzeki Wiercicy i najstarszą w Europie pstrągarnią. Ozdobą miejscowości jest też aleja klonowa, od lat 60. XX w. objęta ochroną pomnikową. Została posadzona w XIX w. przez hrabiego Wincentego Krasińskiego, ojca poety, gdy droga stanowiła główny trakt do Częstochowy. Składało się na nią aż 166 drzew o wysokości nawet 30 m i obwodach nawet 300 cm, rosnących przy lokalnej drodze z kocich łbów. Składało się.

Fot. drzeworoku.pl

Latem 2024 r. polami wokół alei przeszła nawałnica, a wichura połamała gałęzie i konary aż 75 z nich. Co powinna zrobić w sytuacji takiej katastrofy gmina Janów jako zarządca drogi i jako podmiot odpowiedzialny za opiekę nad pomnikiem przyrody? Zamknąć drogę, pełniącą obecnie role szlaku turystycznego, ew. usunąć niezwłocznie połamane konary zalegające na drodze i zwisające z drzew. I wystąpić do właściwego organu o decyzję w stosunku do drzew powalonych i złamanych oraz o uzgodnienia, jak wykonać zabezpieczenie i pielęgnację drzew, by rany po odłamaniach nie pogarszały stanu drzew. Jeśli aleja była objęta wpisem do rejestru zabytków (np. z założeniem dworku), konieczne jest zaangażowanie służb konserwatorskich.

Tymczasem gmina wycięła całe drzewa jedynie po uzyskaniu opinii RDOŚ, że ustawa dopuszcza usuwanie drzew bez uzyskania zezwolenia w przypadku konieczności ich usunięcia, przycięcia czy uprzątnięcia uszkodzonych, martwych lub powalonych na skutek niekorzystnych warunków, atmosferycznych. Nic nie wiadomo, o oględzinach i wydanej decyzji. Gmina zrobiła to w ramach pospolitego ruszenia, z pomocą mieszkańców, bez udziału służb. Tyle, że przepisy wskazują warunki, kto i kiedy może to zrobić.

Sprzeciw wobec wycinki całych drzew zgłosiła Fundacja Siła Lasu z Nowego Masiewa, zgłaszając sprawę także prokuraturze.

Art. 40 Ustawy o ochronie przyrody stanowi, że na terenach niezabudowanych, jeżeli nie stanowi to zagrożenia dla ludzi lub mienia, drzewa stanowiące pomniki przyrody podlegają ochronie aż do ich samoistnego, całkowitego rozpadu. Nie wiem, jaki status ma teren z aleją, ustali to sąd. W normalnym trybie by wyciąć pomnik przyrody, najpierw rada gminy musi uchwałą pozbawić pomnik lub jego część statusu ochronnego. Potem właściciel pomnika występuje do powołanego do tego organu o zezwolenie na usunięcie drzewa. Taki normalny tryb stosuje się, gdy nie ma zagrożenia – gdy jest zagrożenie jego przyczyny usuwa się je tylko w koniecznym zakresie!

Ale jest też art.  83f. 1.  Przepisów art. 83 ust. 1 nie stosuje się do:

14) drzew lub krzewów stanowiących złomy lub wywroty usuwanych przez:
a) jednostki ochrony przeciwpożarowej, jednostki Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej, właścicieli urządzeń, o których mowa w art. 49 § 1 Kodeksu cywilnego, zarządców dróg, zarządców infrastruktury kolejowej, gminne lub powiatowe jednostki oczyszczania lub inne podmioty działające w tym zakresie na zlecenie gminy lub powiatu,
b) inne podmioty lub osoby, po przeprowadzeniu oględzin przez organ właściwy do wydania zezwolenia na usunięcie drzewa lub krzewu, potwierdzających, że drzewa lub krzewy stanowią złom lub wywrot.

26c) wywrotdrzewo lub krzew wywrócone w wyniku działania czynników naturalnych, wypadku lub katastrofy w ruchu lądowym, wodnym lub powietrznym, lub katastrofy budowlanej;
26d) złom – drzewo, którego pień uległ złamaniu, lub krzew, którego pędy uległy złamaniu w wyniku działania czynników naturalnych, wypadku lub katastrofy w ruchu lądowym, wodnym lub powietrznym, lub katastrofy budowlanej;

Zarządca drogi publicznej (drogi publiczne to te z nadanym numerem) może usunąć drzewo pomnikowe na terenie należącym do gminy dopiero po oględzinach, potwierdzających, że jest to złom lub wywrot i to on ponosi odpowiedzialność za rzetelność takiej oceny i jej zgodność z prawem. Jak podnosi fundacja, część drzew nie miała złamanych pni ani nie była „wyrwana z korzeniami”, miała jedynie złamane konary – w przepisie nie ma mowy, by złamany konar kwalifikował drzewo jako złom. Co więcej, RDOŚ nie wydaje zezwoleń na usunięcie drzew w pasach drogowych, tylko uzgodnienia dla takich decyzji.

Pytanie też, czy za „działanie na zlecenie gminy” można uznać pospolite ruszenie prywatnych osób – w mojej opinii nie. A w takim przypadku gmina powinna wystąpić do organu wydającego zezwolenia na usuwanie drzew – starosty (w przypadku gmin na prawach powiatu do marszałka) i to on powinien potwierdzić po oględzinach, które drzewa są złomami lub wywrotami. A postępowanie powinno być tym rzetelniejsze i ostrożniejsze, że dotyczyło drzew chronionych prawem, stanowiących pomni przyrody.

Rozumiem, że małe gminy często działają własnymi siłami, ale warto też zwrócić uwagę, że podmioty publiczne ponoszą odpowiedzialność za bezpieczeństwo przy pracach na własnym terenie – a prace wycinkowe są bardzo ryzykowne dla osób, które nie są specjalistami. Ten wątek także powinna zbadać prokuratura. Kolejna rzecz – gmina jako właściciel i zarządca drogi odpowiada za stan pomnika przyrody np. za usuwanie posuszu – czy to robiła?

Sprawa jest ciekawa, a postępowanie prokuratury i ew. orzeczenie sądu może dać do myślenia gminom, które często w takich sprawach czują się zbyt decyzyjne.

Źródło: W pospolitym ruszeniu po przejściu wichury zbyt pochopnie wycięto drzewa w pomnikowej Alei Klonów na Jurze?

Dobre praktyki/złe uczynki, Z dyżurów

Zniszczone pomniki przyrody

Otrzymałam dziś informację ze zdjęciem, dotyczącą zniszczenia drzew pomnikowych poprzez nieprawidłowo wykonane prace w ich koronach. Sprawa dotyczy dwóch klonów srebrzystych na terenie położonym przy ul. Sienkiewicza 175 (działka S9-84/1). Drzewa zostały objęte ochroną pomnikową w 1993 r. i wpisane (jak twierdzi zarządzenie o sprzedaży) do rejestru zabytków. Działka po dawnym basenie Olimpia została sprzedana przez Gminę Łódź w 2011. Nabywca miał świadomość obowiązków zw. z nabyciem drzew pomnikowych. Wydział Urbanistyki i Architektury miał świadomość obowiązku ochrony pomnikowych drzew, w tym klonów srebrzystych w wydanych decyzjach budowlanych.

Czytaj dalej →
Dobre praktyki/złe uczynki, Z dyżurów

W koronie pomnikowego drzewa

Dąb szypułkowy Rybak. Fot. Urszula Niziołek-Janiak

Miałam wczoraj przyjemność oglądania przy pracy – i to nie przy byle drzewie! – ekipy zajmującej się chirurgią drzew pod czujnym okiem Bartłomieja Króla. Prace zlecił urząd w Aleksandrowie Łódzkim, opiekujący się drzewami pomnikowymi na obszarze gminy, także drzewami na terenach prywatnych. A właśnie na terenie Bełdowa znajduje się wiele pomnikowych drzew, głównie przepięknych soliterowych dębów. Jak ważne są zabiegi poprawiające statykę drzewnych olbrzymów, okazało się, gdy inny potężny pomnik przyrody w okolicy, nie posiadający wiązań i nie poddany cięciom, rozłamał się od nagłego podmuchu, tracąc 3/5 korony…

„Nasze” drzewo to pomnikowy dąb szypułkowy zw. Rybakiem, to egzemplarz typowo polanowy, o rozrośniętej koronie i o obwodzie 674 cm. Rośnie w bardzo dogodnych warunkach – nad wodą, na dużej łące tuż przy parku krajobrazowym obok dworu rodziny Wężyków. Wymagał on cięć pielęgnacyjnych po nagłym uderzeniu wiatru, które wyłamało potężny konar.

Celem cięć było przedłużenie życia drzewu, odmłodzenie go przez cofnięcie młodych przyrostów by korona zagęściła się bliżej pnia. Pielęgnacja okazała się tak ważnym wydarzeniem dla gminy, że pojawiła się nawet lokalna telewizja.

więcej
Zieleń w rewitalizacji

Obszar 12. Odkrycia na Solnej

Fot. Google Maps

Od miesiąca sprawdzam kwartał po kwartale obszar 12 – objęty kilka lat temu programem Ogrody Sukiennicze. Samorząd na tym obszarze nie prowadzi jeszcze szerszych działań rewitalizacyjnych, ale i tak to miejsce zaczyna się zmieniać, raz na lepsze, raz… na trochę gorsze, jak opisywałam przy okazji remontu ul. Rewolucji 1095 R. Sporo się tu buduje nowych bloków zw. apartamentowcami (upieram się, nie zawsze nowe inwestycje mieszkaniowe zasługują na to miano). Dużo wspólnot remontuje swoje nieruchomości, czasem przy okazji ingerując w zieleń.

Ale dziś o przyjemnym odkryciu. Ulica Solna – niegdyś prywatna, należąca do chasydzkiego kupca Samuela Saltzmana – nie miała przez ostatnie dziesięciolecia łatwo. Okolica coraz bardziej się degradowała, uchodziła wręcz za niebezpieczną. Ostatnio zasłynęła z ustawienia przez UMŁ ładowarki dla elektrycznych aut z wymalowaniem miejsc postojowych na piasku 😀 Ale i tu docierają zmiany. Kilka wspólnot i kamieniczników odnowiło elewacje, podwórka.

Miłym zaskoczeniem dla mnie było kilka naprawdę dorodnych drzew, w tym dwa piękne kasztanowce. Drzewa w tej okolicy to skarby, bo na ulicy ich nie uświadczysz. Jedno z nich zdobi ulicę Solną wychylając koronę między niskimi komórkami a oficyną, na środku wąskiego podwórka kamienicy przy Pomorskiej 22.

Dlaczego zwróciło moją uwagę? Jak widać na zdjęciu, nieruchomość nie jest super zadbana. A drzewo nie dość, że zabiera cenne miejsce, to jeszcze zacienia mieszkania. A jednak trwa, nikt go nie wyciął, nie prześwietlał, nikt go nie podlewał truciznami. Co więcej, od osoby mieszkającej w tej oficynie usłyszałam „Jak by tu było bez tego „kasztana”? Nie chciałoby się tu żyć! A cień jest teraz potrzebny – kogo stać na klimatyzację?”

W drugim końcu ulicy – kolejna niespodzianka! Udało mi się wejść na podwórko. Ba, musiałam tam wejść gdy przez uchyloną bramę zobaczyłam tę foremną, rozłożyście wzorcową koronę 🙂 Uprzejma mieszkanka powiedziała mi, że to piękne drzewo jest traktowane jak skarb i regularnie pielęgnowane. Wspólnota dba o osuwanie posuszu i zabezpieczanie przez szkodnikami.

Ba, są osoby, które myślą o objęciu tego okazu ochroną pomnikową! Z pewnością wrócę na to podwórko przy Solnej 12 by zmierzyć i lepiej obfotografować ten skarb. Może uda się też spotkać z mieszkającymi tu drzewolubami i zinwentaryzować drzewa w głębi kwartału? Na ortofotomapie widać, że mogą tam się kryć kolejne niespodzianki 🙂

Co w drzewach piszczy, Uncategorized

Nowa Tkalnia bez starych drzew

Parę miesięcy temu urbexowałam sobie po terenie dawnego Uniontexu od strony Nowej Tkalni zw. Papieską. Nie byłam tam szmat czasu, a wiem, że za moment rozpoczyna się duża inwestycja, na którą to miejsce czekało latami. Zapamiętałam to miejsce jako smutne ruiny i chaszcze, a okazało się, że wśród nich tkwią dwie zielone perły – topola biała i topola szara.

Czytaj dalej →