Prof. Kopeć jest Zastępcą Dyrektora w Dziale Teledetekcji MGGP Aero, gdzie odpowiada za rozwój i wdrażanie na rynek usług projektów z zakresu analiz środowiskowych z wykorzystaniem teledetekcji. Obecnie kierownik merytoryczny projektu LifeCoolCity, opracowującego dla miast narzędzia informacyjne do minimalizacji ryzyk klimatycznych. Jednocześnie jest zatrudniony na stanowisku profesora na Uniwersytecie Łódzkim. W swojej pracy naukowej stara się łączyć zagadnienia z pogranicza botaniki, nauk o ziemi i środowisku oraz teledetekcji.
Prof. Dominik Kopeć kierował zespołem, który opracował raport „Analiza zmian w pokryciu 12 wskazanych obszarów drzewami na podstawie danych LIDAR i danych satelitarnych” służący do dalszych analiz audytorom obszarów w naszym raporcie społecznym.
Będziemy rozmawiać o tym, do czego narzędzia oparte o teledetekcję są potrzebne w zarządzaniu środowiskiem miejskim.
W połowie stycznia wchodzi w życie Ustawa z dnia 27 listopada 2024 r. o zmianie ustawy – Prawo ochrony środowiska oraz niektórych innych ustaw. Wprowadza ona kilka naprawdę potrzebnych rozwiązań dotyczących nie tylko spraw stricte klimatycznych, ale i zieleni. Zerknijmy, co nowego nam uszykowano.
Klon srebrzysty w jemiole. Ul. Wierzbowa. Fot. własna
Musze Was niestety trochę zmartwić – możecie przeczytać ten tekst po świętach, tak się umówmy 😉
Jak wiecie, nasze drzewa nie cieszą się ze zmian klimatu – w susz, wichur i ulew. Część gatunków wycofuje się na północ kontynentu, broniąc się przed niespotykanymi dotąd w Polsce zjawiskami. Pojawiają się kolejne zagrożenia wynikające z napływu szkodników, których dotąd u nas nie spotykaliśmy i które nie mają jeszcze naturalnych wrogów. Drzewa również chorują od nowych patogenów grzybowych i bakteryjnych.
Natrafiłam na informację o aplikacji Future Forests, pokazującej, jaki wpływ zmiany klimatu będą miały na lokalny drzewostan Europy. Aplikacja pokazuje na mapie trzy scenariusze (optymistyczny, umiarkowany i pesymistyczny) dla drzew wycofujących się, tych, które dobrze zniosą zmiany i będą rozrastać się i dla gatunków inwazyjnych. Nie obejmuje niestety wszystkich obecnych u nas drzew, a jedynie:
Jak wiecie, bronię przy łódzkich ulicach każdego drzewa, (nawet?) topoli uważanych za chwasty, brzóz uznawanych za bezwartościowe czy robinii. Bo one już tu są, ukorzenione dorodne, cieszą oczy i „leczą” miasto, a nowe nasadzenia często nie przeżywają roku. Ale też zdaję sobie sprawę z zagrożenia przez inwazyjne gatunki obce (IGO). Pewnie też zadajecie sobie pytania, co zastąpi gatunki drzew, przesuwające granice występowania na północ w związku ze zmianami klimatu. Czy nie stanie się tak, że wytrzymają u nas właśnie ekspansywne IGO?
Nie będzie tak źle. Natrafiłam dziś na ciekawostkę – symulacje firmy Trädkontoret ze Szwecji, które dotyczą tego kraju, ale przy okazji pokazują, jakie gatunki będą stopniowo znikały z Polski, a jakie do niej się wprowadzą. Symulacje odejmują porównanie zasięgów tych gatunków dla dwóch okresów 1981-2010 i 2071-2100 r. Przyjęta metodyka obejmuje jednak nie tylko naturalne zastępowanie aktualnych gatunków, ale i uprawy, co może być zarzutem. Ale i tak warto przyjrzeć się chyba pierwszej takiej wieloletniej analizie. Polecam obejrzenie >>
Jakie gatunki drzew wycofują się z Polski? Są to m. in. tak dziś powszechne i kojarzone z polskim pejzażem drzewa jak:
brzoza brodawkowata (Betula pendula) czeremcha zwyczajna (Prunus padus L.)
Fot. Wikpedia Aut. Christer Johansson
buk zwyczajny (Fagus sylvatica) dąb (Quercus – z wyjątkiem szypułkowego) dzika jabłoń (Malus sylvestris) leszczyna turecka (Corylus colurna – wiecie już skąd ceny orzechów laskowych?) jarząb pospolity i szwedzki (Sorbus aucuparia i S. intermedia – tak chętnie dziś sadzony w miastach) jesion wyniosły (Fraxinus excelsior) kasztanowiec pospolity (Aesculus hippocastanum; czerwony Aesculus × carnea ma się dobrze) klon zwyczajny (Acer platanoides) i jawor (Acer pseudoplatanus) lipa amerykańska (Tilia americana) i drobnolistna (Tilia cordata) olcha czarna (Alnus glutinosa (L.) Gaertn.) sosna zwyczajna (Pinus sylvestris) świerk pospolity (Picea abies) osika (Populus tremula) wierzba (Salix, w tym wierzba krucha Salix × fragilis, symbol polskiej wsi; pozostanie biała S. Alba)
Jakie znane nam drzewa obecnie nie szykują się do wędrówki?
Nie ma dowodów na to, czego się często obawiamy – że inwazyjne gatunki obce to jedyne, z czym zostaniemy w naszej strefie klimatycznej w Europie. Symulacje pokazują bowiem równocześnie przesuwanie się gatunków drzew z południa na północ Europy. To sytuacja dużo korzystniejsza, ponieważ wraz z tymi stopniowo przesuwającymi się roślinami, pojawią się u nas organizmy ograniczające ich ekspansję i dominację. Tym ważniejsze jest zwalczanie gatunków gatunków o dużej inwazyjności w miejscach, gdzie mają one pole do ekspansji. To właśnie brak naturalnych wrogów ograniczających rozrost i rozsiewanie powoduje, że uznajemy je za inwazyjne. Co ciekawe, wśród drzew wycofujących się, jest dąb czerwony, dziś uważany za inwazyjny.
Jakie drzewa się upowszechnią?
Nie, nie pomarańcze i oliwki 😉 Będą to rośliny znane z naszych ogrodów i ulic, gdzie posadzono je celowo, kupując sadzonki w gospodarstwach szkółkarskich. Obecnie trudno im rozmnażać się u nas naturalnie, ale stopniowo będzie się to zmieniać.
glediczja (Gleditsia triacanthos – mylona czasem z robinią)
Fot. Wikipedia. Aut. Wouter Hagens
klon czerwony (Acer rubrum, pięknie przebarwiający się jesienią) i srebrzysty (Acer saccharinum – tak, ten najpowszechniejszy przy naszych ulicach, cały w jemiole) klon tatarski (Acer tataricum o szminkowo czerwonych noskach)
platan klonolistny (Platanus hispanica – popularny już dziś mieszaniec platana wschodniego i zachodniego stanie się gatunkiem zdolnym do rozmnażania poza szkółkami) sosna czarna (Pinus nigra)
W ministerstwie trwają kolejne konsultacje mające prowadzić do ochrony przed wycięciem 20% obszarów lasów należących do państwa, dobrze byłoby, by takie decyzje były nie były podejmowane na łapu-capu, tylko na podstawie przypadkowych odkryć uczestników konsultacji i propozycji Lasów Państwowych, ale by miały podstawę w naukowych danych danych. Pytanie, czy w ogóle wiemy, gdzie są fragmenty lasów, w których rosną najstarsze drzewa i których ekosystem funkcjonuje najdłużej? I czemu warto chronić stare drzewa? Dziś trochę informacji ze świata nauki 🙂
Gazy cieplarniane to nie tylko CO2. Badacze z Uniwersytetu Birmingham pod wodzą prof. Vincenta Gauci opublikowali w czasopiśmie Nature wyniki badań dot. wpływu mikroorganizmów żyjących w korze drzew na wiązanie… metanu. Gaz ten odpowiada za 30% globalnego ocieplenia, a jego obecność w powietrzu nadal rośnie. Do tej pory sądzono, że jedynym środowiskiem pochłaniającym metan z powietrza jest gleba, a dokładnie mikroorganizmy w niej żyjące. Okazało się jednak, że również obecność drzew ma ogromny wpływ na poziom tego silnego gazu cieplarnianego.
Naukowcy analizowali różne typy lasów – na różnych szerokościach geograficznych (w tym w klimacie umiarkowanym Wielkiej Brytanii), lasy iglaste (Skandynawia), liściaste, rosnące w otoczeniu suchym i wilgotnym (lasy w panamie i deszczowe Amazonii).
Z pomiarów wynika, że co prawda drzewa w dolnej strefie pnia produkują niewielkie ilości metanu, to od wysokości kilku metrów go silnie pochłania dzięki bytującej w niej organizmom. Przy ogromnej powierzchni kory drzew na świecie, prawdopodobne jest, że takie „drzewne ekosystemy” mogą redukować ilość metanu w powietrzu nawet bardziej niż… gleba. Absorpcja metanu jest najsilniejsza w lasach tropikalnych. Wiąże się to prawdopodobnie z tym, że wraz ze wzrostem wilgotności powietrza rośnie ilość mikroorganizmów w korze. Tym cenniejsze są więc drzewa porastające tereny podmokłe, torfowiska i gleby utrzymujące wilgoć. Ale i drzewa w bardziej suchych miejscach ratują klimat, wiążąc metan.